czwartek, 13 sierpnia 2009
No cóż wyniosło mnie. Teraz jestem i pisze pod tym adresem:
www.onomatopeja.wordpress.com
środa, 27 maja 2009
Marchewki mają karoten i są zdrowe, niektórzy mają je w dupie, ale tylko czasami. Marchewki powinno się wkładać do buzi a nie tam. Trudno bowiem przyswajać analnie karoten którego to są źródłem a który ułatwia opalanie. Bo cóż nam latem po dobrze opalonym zwieraczu. Nic. Zatem stosujmy marchewki oralnie. Nawiązując jednak do rasizmu w tytule, nie lubię marchewek ze względu na ich kolor skóry no i dlatego też, że poprzez zawarty w nich karoten umożliwiają szybszą zmianę koloru skóry na ciemniejszy. Co wiadomo, że jest podstawowym powodem rasizmu- znaczy się ten ciemniejszy odcień skóry. Nie lubię więc ich bo tak naprawdę są źródłem rasizmu. Murzyni kiedyś byli biali ale się opalali i nic nie robili tylko te marchewki jedli, jak króliki. Zresztą króliki do teraz lubią marchewki a murzyni lubią robić to co króliki, w sumie nie tylko oni. Wszyscy. Nic tylko rasizm, marchew i seks budzą w tym świecie emocje. Porąbane to ale cóż robić, nie zmienię tego, tak już jest i koniec To chyba żydomasoneria i robota uni, oraz czarnych oblatywaczy kombajnów zbożowych.
czwartek, 23 kwietnia 2009
Fałda, dziwnie obce słowo. Dziwnie obce coś na wysokości brzucha utrudniające ruchy. Fałda- kojarzy mi się z ze słowem "feudalny". Bez sensu, wyrosła nagle, w nocy i jest. Co prawda nie wiem ile nocy jej to zajęło ale dziś rano pojawiła się w mojej świadomości i pod koszulką. No już wiem, fałda jest feudalnym poddanym mego obżarstwa, odrabia swym istnieniem na mym brzuchu pańszczyznę. Wciąż trwa remont kuchni, jedynym źródłem ciepłych cieczy jest termos. No jeszcze mogloby być coś innego ale nie stosuje urynoterapii.
wtorek, 14 kwietnia 2009
poniedziałek, 30 marca 2009
Jedyna na całym świecie istota w pełni uwarunkowana by nas kochać. Matka. Nawet gdy się jest ZŁYM, jakimkolwiek. Będzie nas kochać i chronić, niezależnie od wieku. Tak to już zrobiła natura. Nie zmieni tego nic. Prawda oczywista. Taka moja wieczorna myśl, trochę nostalgiczna. 21:30 wziąłem Estazolan, nie mogę spać od dłuższego czasu, budzę się co chwila. Nerwy, stres i cholera wie co jeszcze. Biorę go już tydzień, ciekawe kiedy się uzależnie. Choć czy to ma znaczenie? Wczoraj chciałem zasnąć tak by się już nie obudzić. Nie jest to depresja, poprostu chęć pogrążenia się w niebyt na bliżej nieokreślony czas. No powiedzmy do sądu ostatecznego. Dłużej nie. Lecz nie wyszło, obudziłem się, mam widocznie coś zrobić. Ciekawe co. Estazolan pomału zaczyna działać, szkoda, że nie mam Eutanazolu :) Dobranoc Życie to sen a sen to życie. Co lepsze?
sobota, 28 marca 2009
Wiem, że sezon na sweterki minał ale....
wtorek, 24 marca 2009
Dama z wielkim cycem zaatakowała mnie oralnie jakąś operą. Skok o jeden kanał i spokój, debilna reklama jogurtu odbiera mi apetyt informując ile to żywych istot zawiera. Życie, nie to żebym go nie lubił ale wszędzie go pełno. Jak jedna wielka epidemia. Małe robale na skórze, w jedzeniu, większe w afryce, na ulicach, w ciemnocie ludzkiej. Wszechobecne przejawy życia niepokoją mnie niektórymi manifestacjami, jak chociażby gościu który w tej chwili wyciąga ze śmietnika puszki po napojach i je zgniata nogą. Hałas potęgowany echem bloku, drażni i budzi chęć mordu, o tej godzinie oczywiście. Czas do pracy, ech życie. Mały kaszel wyrywa się ze mnie, niedobrze - dzisiaj dzień walki z gruźlicą. Jak ktoś usłyszy, jeszcze mnie dobije wiedziony źle zrozumianą ideą dzisiejszego dnia.
sobota, 21 marca 2009
Wziąłem do łazienki nóż. Znów chciałem zobaczyć nóż w wodzie. Nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, może gdybym zerwał folie prysznicową zrobiłby się z tego Hitchcock ale nie mam foli prysznicowej. Zerwałem więc z wszelkimi konwenansami i nic nie zrobiłem. Zostawiłem nóż na umywalce, pokroiłbym nim mydło ale było w płynie i za cholerę nie szło go z niego wyciągnąć. Płyn uzmysłowił mi iż wszytko jest względne i tak naprawdę "płynne". Świadomość względności pozwoliła mi na luksus niemycia się, nieświeżość stała się pojęciem abstrakcyjnym i zależnym od punktu widzenia a ten ostatni mi mówił iż jestem świeży. Poczułem się lepiej pomimo iż nos temu zaprzeczał, ale w końcu mam nosa do innych "rzeczy". Sam do końca nie wiem jakich ale mam. No właśnie dotarło do mnie po co tak naprawdę wziąłem do łazienki nóż. Chciałem go umyć, ze śladów krwi zabitej bezwględnie Soboty (a była taka piękna i słoneczna). Zatłukłem ją bezwględnie, teraz leży, za oknem, mroczna i krwawiąca światłem latarni w ostatnich drgawkach swego istnienia. Jutro niedziela, może jej nie zatłukę bezmyślnie, może zrobię "COŚ".
piątek, 20 marca 2009
Zacząłem czegoś szukać w internecie i jak to bywa w tym miejscu, dowiedziałem się zupełnie czegoś innego. Oniemiały siedzę ściskając w ręce kubek od kawy, kostki palców zbielały i przypominają kostki cukru. Do tego nagle się okazuje iż jestem wpół turkiem, zaczyna mi się odbijać kebabem jedzonym pół roku temu a więc w środku jestem turecki choć może nawet odrobinę chiński, jeśli czosnek był, z chin! Biały, turko-chińczyk, jakaż ze mnie marna podróba człowieka tkana w tureckim warsztacie chińskim rakotwórczym tworzywem. Okazuje się jednak, że to co mnie tak wprawiło w osłupienie może radykalnie zmienić moje istnienie i me wewnętrzne skundlenie. Mogę zostać kimś lepszym, podnieść moje coś tam. Tak w każdym bądź razie jest napisane na stronie która mi się otwarła. POWIĘKSZ SWOJEGO PENISA - brzmi hasło. To uderzenie w kompleks 80% facetów mnie załamuje i jednocześnie zastanawia. Ilu facetów łapie się na takie rzeczy i sobie powiększa. Naciągając, kremując i stosując inne bolesne sztuczki. Byle był większy choćby o centymetr. Wielkość penisa - to jest główny męski kompleks, zastanawia mnie natomiast jaki jest damski kompleks porównywalny z tym. W sumie niezłe, robić kase na ciele jamistym :) Chu...wy interes ale interes i to jaki WIELKI :)
środa, 18 marca 2009
Poranne wycie kota zbudziło mnie, zanim słońce rozjaśniło niebo. Cholerny kot skojarzył mi się z mlekiem, mleko z mleczarzem, tym który kiedyś zostawiał pod drzwiami szklane butelki z mlekiem na którego powierzchni zbierała się śmietanka. To było tak dawno temu, że nawet nie chce mi się liczyć. Wspominam, chyba dlatego, że z perspektywy czasu wtedy było inne i na swój sposób lepsze, może dlatego, że było. "teraz" zawsze zakłóca doznania, dopiero "po" pozwala analizować wrażenia. Każde przeżycie jest inne w danym momencie życia. Nic nie jest takie same, "sowy nie są tym czym są". Ja nawet sobą nie jestem, z sobą sam się nie czuje. Motywuje się i dupa.
|
|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|